|
Sukces Lyncha w dużej mierze polegał na tym, że potrafił działać wbrew rynkowi. Najbardziej dobitnym przykładem jest postępowanie Lyncha w czasach korekty czy wręcz bessy, na przykład w 1987 roku. Podczas gdy większość inwestorów w panice porzucała akcje, Lynch okres kryzysu traktował jako okazję do kupienia przecenionych akcji. W przeciwieństwie do większości potrafił wykorzystać czas, kiedy ceny akcji wielu solidnych firm spadają do bardzo niskich poziomów i kiedy paradoksalnie ryzyko na rynku akcji jest najniższe.
Nie bez kozery mówił, że "o losie inwestora decyduje nie głowa, lecz nerwy". Jak można trzymać nerwy na wodzy, gdy nasze pieniądze tracą na wartości, a media wieszczą koniec świata? Lynch opierał się na przekonaniu, ze nawet po największym krachu giełdy wracają do poprzedniego poziomu. A z rynkiem wygrywa ten, kto wykorzystał wyprzedaż na rynku akcji.
Oczywiście inwestowanie w kryzysie niesie jednak ze sobą ryzyko zainwestowania w firmę, która w trudnej sytuacji zbankrutuje. Dlatego tak ważne według Lyncha było analizowanie kondycji firmy, a w szczególności stanu jej zadłużenia. Lynch kupował akcje w kryzysie, ale wybierał je bardzo starannie.
|